Poznańska Wiara MU - Kibicuj z nami!!!
Nawigacja
Strona Główna
Gdzie oglądamy?
News
Forum

Terminarz Spotkań
Tabela PL i LM
Przyśpiewki

Nasza Wiara
Nasza Historia
Nasze Gadżety
Galeria
Nasze Filmy
Artykuły
Kontakt

Gra Free Kick Mania
Gra Penalty Kick

Na Forum
Najnowsze Tematy
LIVERPOOL V Man Utd ...
19.09 Manchester Uni...
Everton V Man Utd 20...
Wyjazd na Arsenal 3 ...
Sunderland vs Manche...
Najciekawsze Tematy
Transfery 2011/12 [69]
Turniej piłki noż... [62]
Bolton V United 1... [60]
United V Norwich ... [53]
Manchester United... [43]
Ostatnie Artykuły
"Old Trafford miejsc...
Cooliozum Cup vol 2 ...
Archiwum: Liga Mistr...
Grill u Arash`a w gr...
Turniej charytatywny...
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 68
Nieaktywowany Użytkownik: 857
Najnowszy Użytkownik: lucekMU17
Ostatnio online
oomaniekoo58 weeks
M@jkel237 weeks
Hektor238 weeks
Roxa1878238 weeks
valentine83279 weeks
hiengannite325 weeks
Caveman332 weeks
arash84335 weeks
Wojtas24347 weeks
lukasz347 weeks
Kalendarz
trwa inicjalizacja, prosze czekac... apartamenty wrocław Noclegi wrocław
Statystyki
Gra
Jesteś lepszy niż John Terry??

Manchester United
"Old Trafford miejsce gdzie spełniają się najskrytsze marzenia"




Jak to się zaczęło…


Był rok 1997 oczekiwanie przed telewizorem na kolejny mecz Ligi Mistrzów. Okazało się, że akurat telewizyjna dwójka wyświetli mecz Manchesteru United z niemiecką Borussią Dortmund. Nareszcie była szansa na oglądnięcie idola swojego dzieciństwa … Davida Beckham`a. Jak się później okazało to wydarzenie przerodziło się w ogromny fanatyzm i marzenia małego chłopca, które były wtedy tak nierealne jak wygrana w totolotka. Marzenie o zobaczeniu swojej ukochanej drużyny i jej świątyni na żywo z roku na rok rosła i dawała małe światełko w tunelu, że może kiedyś będzie mi dane zobaczyć to, co było tylko po drugiej stronie telewizora własnymi oczami a nie, jako przekaz ze stadionowych kamer.

Przełomowy rok 2011


Po 14 latach marzeń stało się coś ważniejszego od wygranej w dużym lotku, przystąpienie do oficjalnego stowarzyszenia kibiców Manchesteru United w Polsce, czyli „Manchester United Supporters Club Poland” dało ogromną możliwość, aby wreszcie sny stały się jawą.

Wielkie oczekiwanie


Wszystko stało się jasne wybór padł na mecz Manchesteru United z Sunderlandem 5 listopada 2011 roku. Dobrze się złożyło, że akurat na tym spotkaniu miały być obchody uczczenia 25 lat pracy trenerskiej Sir Alexa Fergusona. To miał być pierwszy mecz piłkarski w życiu, który obejrzę na żywo (tak sobie zawsze obiecywałem i się stało). Mijały kolejne tygodnie i zgodnie z harmonogramem wpłat naszego przewodnika, którym był Mates przesyłałem złotówki na bilet, hotel, samolot itp. Wyjazd z każdym dniem stawał się coraz bardziej realny jak również rosły emocje związane z czekaniem na coś, o czym marzyłem od 14 lat, jako kibic.

Let`s Begin


Wreszcie przyszedł piątek 4 listopada, aby z narzeczoną Monika stawić się na dworcu głównym PKP w Poznaniu gdzie już na nas czekali Sebastian (Valentine) z Magdą i Adam (Iago). Razem, jako ekipa Poznańskiej Wiary MU mieliśmy wyruszyć pociągiem Interregio o 9:14 do Wrocławia i dołączyć do reszty członków MUSC PL i wspólnie ruszyć w podróż życia. W pociągu wszystkim oczywiście udzieliła się szampańska atmosfera i podekscytowanie tym, co miało nas spotkać. Mnie i Monikę czekała również pierwsza podróż samolotem, którym zawsze bałem się latać, lecz na kilka dni przed wylotem jakoś nerwy przerodziły się w ciekawość nawet nie przestraszyło mnie awaryjne lądowanie kapitana Wrony o, którym trąbiły wszystkie telewizje. Żarty o tym, co miałoby się stać podczas lotu umilały nam podróż, która trwała ponad 3 godziny, szkoda tylko pasażerki jadącej z nami w przedziale, bo się strasznie nasłuchała. Razem stwierdziliśmy nie ważne, co się stanie, ale będzie to chociaż w szczytnym celu: w drodze na United. Tym optymistycznym akcentem dotarliśmy do Wrocławia gdzie już czekali na nas inni.






Przystanek Wrocław


Po odebraniu nas z dworca odłożyliśmy torby do mieszkania Agnieszki i ruszyliśmy na podbój dolnośląskiej stolicy. Czas, który pozostał do wylotu spędziliśmy w przytulnym pubie „Głuchy telefon” gdzie piwko było w śmiesznej cenie 4 zł :). Ciekawym zbiegiem okoliczności i zapowiedzią niezwykłych wydarzeń było poznanie barmana, który był obecny na naszym finale LM z Barceloną. To był akurat ten człowiek, co robił profesjonalne zdjęcia i nagle się rozpłynął i tyle czasu się zastanawialiśmy jak je zdobyć. Jeszcze wyskok na jedzonko do mega rewelacyjnego baru samoobsługowego „Bazylia” przepyszny posiłek i powrót do „głuchego” na ostatnie piwko przed kursem na lotnisko.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Dziewiczy lot


Cała ekipa w składzie Maniek, Monika, Valentine, Magda, Iago, Chmielu, Mates, Agnieszka, Wajs, Tommy, PiMo, Tomek i Filu dotarła na lotnisko jeszcze szybkie ważenie czy bagaż jest ok i tak się później okazało, że był za ciężki, bo waga nas oszukała o 1 kg:/. Kiedy wszyscy czekali na lot poszedłem szukać „punktu widokowego” na samoloty i znalazłem szybki rzut oka na Boeinga 737-800 linii Ryanair, jedno pytanie mi się nasuwało jak to będzie z tym lotem. Mijały kolejne minuty i Mates rozdał nam karty pokładowe następnie udaliśmy się na odprawę i zakupy w sklepiku bezcłowym. Powoli dochodziła godzina 21, czyli czas odlotu przesuwaliśmy się w kolejce do autobusu i Seba z Magdą ciągle smęcili o tym jak start samolotu jest ciężkim przeżyciem. Przy wchodzeniu do samolotu wydał mi się on jakoś strasznie zaniedbany, zniszczony i plastikowy takie były pierwsze wrażenia wtedy pojawił się lekki stresik, ale jak usiadłem przy upragnionym oknie z widokiem na skrzydło jakoś wszystko minęło. Zaczęło się kołowanie i kiedy samolot znalazł się na pasie startowym ruszył ogromny ryk silników i powoli wgniatało nas w fotel, aby za chwilę wzbić się w niebiosa. Dla mnie start to było coś fantastycznego i niezapomnianego inni byli dużo mniej zadowoleni, fakt trochę zatykało nam uszy i delikatnie bolała głowa, ale frajda niesamowita polecam:)

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Liverpool


Po bardzo spokojnym locie z mega przecudownymi widokami i bardzo delikatnymi turbulencjami kapitan poinformował nas, że rozpoczynamy podchodzenie do lądowania na angielskiej ziemi. Vale już mi miałczał za fotelem jak wyżynany kot, że tego nie zniesie (chyba miał za mało %). Styk podwozia, które tym razem się wysunęło (a nie jak we wcześniej wspomnianym samolocie Lotu) był bardzo delikatny najlepszą frajdą było otwarcie klap zwalniających, kiedy Boeing zahamował w szybkim tempie i rozpoczęło się opuszczanie naszej maszyny. Na lotnisku przywitała nas oczywiście angielska pogoda, ale nie było źle. Po szybkim „zalogowaniu” się w Anglii i kilku pogardliwych spojrzeniach kibiców Liverpoolu, którzy byli w kolejce (w końcu mieliśmy koszulki, torby itp. w barwach odwiecznego rywala) udaliśmy się na przystanek Terravision w kierunku Manchesteru.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us


Welcome to MORDOR!!! …. Sory, Manchester :)


Po bardzo szybkiej podróży autobusem Terravision (w końcu kierowca Polak) dotarliśmy do centrum. Już z okien autobusu zataczał się widok, który nas szokował. Kiedy wysiedliśmy na Sackville naszym oczom ukazał się Mordor. Do dzisiaj jesteśmy w ciężkim szoku, wszak wiedzieliśmy, że Anglicy strasznie balują, ale to był istny Armagedon. Trafiliśmy do dzielnicy homoseksualistów i transwestytów gdzie praktycznie rozebrane laski miały problem z wejściem do taksówki a po drugiej stronie ulicy dwóch chłopaków poszło w taką ślinę, że tylko popcornu brakowało:). Szybko przemieszczaliśmy się na przystanek Metrolinka po drodze mijając klub dla czarnoskórych w tym momencie czuliśmy się jak na Bronksie. Na przystanku okazało się, że uciekł nam już ostatni tramwaj, ruszyliśmy dalej na szybkie łapanie taksówek i do hotelu. Po drodze z Sebą, Magdą i Moniką rozmawialiśmy o tym, co widzieliśmy i nazwaliśmy to Mordorem. Kiedy dojeżdżaliśmy do hotelu z okien taksówki nad mniejszymi budynkami, było widać wdzięcznie świecący na iście diabelski czerwony kolor napis „Manchester United” tak to właśnie był słynny napis na Old Trafford. Dotarliśmy do Etap Hotel szybkie zameldowanie i zostawienie bagażów po 1 w nocy i ruszyliśmy na nocny spacer pod „Teatr Marzeń”.

„Theatre Of Dreams”


Z hotelu mieliśmy 10 minut spacerkiem do największego i najpiękniejszego stadionu w Anglii. Kiedy byliśmy już coraz bliżej celu ekscytacja w nas rosła, aż nagle z zza rogu ukazało się Old Trafford stadion, który zawsze podziwialiśmy na zdjęciach lub w telewizji. Niestety pan G. postanowił oszczędzać i wyłączył oświetlenie, ale i tak nam to nie przeszkadzało. Kilkanaście fotek pozowanie pod pomnikiem The Holly Trinity i łezka kręcąca się w oku, że to się dzieje naprawdę. OT prezentuje się niesamowicie obraz ten zostanie w naszych głowach do końca życia. Jeszcze tylko szybka rundka do o koła później pod Bishop`a i czas spać do hotelu, bo jutro wielkie wydarzenie.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us


Matchday


Sobota 5 listopada 2011 roku godzina 9 i rozlega się pukanie do drzwi to był oczywiście Seba, który mówi, że mamy wstawać, bo za pół godziny spotykam się na dole i idziemy do Bishopa. Mówię jest 6 godzin do meczu, co oni chcą tam robić? Usłyszałem, że już czuć atmosferę meczową. Zaspany powiedziałem, że tylko się wykąpie i zaraz zejdę. Szybki prysznic, zabranie aparatu, koszulek do podpisów, flagi i ruszamy. Monika z Magdą potrzebowały więcej czasu niż 15 minut na zorganizowanie się, więc umówiliśmy się pod Bishopem. Chwyciłem jeszcze na szybko śniadanie (kanapka z polskiego chlebka zrobiona przez Magdę) i w drogę. Kiedy wyszliśmy na ulicę zrozumiałem, o co im chodziło. Tłumy ubrane w barwach United pamiętne bazarki na każdym rogu to jakby czerwona fala tsunami zalewała okolice Old Trafford. Po dotarciu do Bishopa (gdzie wstęp w dniu meczu jest tylko z biletem) zrozumieliśmy, że piłka tutaj to religia. Od samego rana w pubie wrzało rozlegały się chanty United szczególnie na cześć Erica. Wszyscy byliśmy w szoku to, co jeszcze niedawno oglądaliśmy na You Tube stało się realne a my byliśmy w samym środku „piekła”. Szybkie piwko i na „balkon” wywiesić flagi MUSC i PWMU przy, których wszyscy robili sobie zdjęcia. Dołączyły do nas dziewczyny, ale niestety do środka wejść nie mogły, więc razem z rodzinką Seby pojechały do centrum na zakupy a my dalej działaliśmy w The Bishop Blaize. Wreszcie przyszedł słynny Pete Boyle i wtedy rozpętał się prawdziwy Armagedon. Zajął swoje epickie miejsce na poręczy a nad nim widniała tabliczka, która strasznie nas rozbawiła „Boyley`s Singing Section”. To co się tam dzieje jest nie do opisania tam trzeba być i przeżyć to samemu na zawsze ten widok zostanie nam w pamięci.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us


Bazarki


W czasie kiedy wszyscy bawili się w Bishopie postanowiłem wyskoczyć na „małe” zakupy na bazarki, bo po meczu już niestety kończy się już handel pamiątkami United. Wystarczyły trzy stragany abym w 5 minut zakupił 10 szalików no, ale jak tu nie kupić szaliczka Alexa, Giggsa, Cantony, Nevilla, Sir Matt`a i tak dalej mógłbym wymieniać bez końca. Na przyszłość dla innych najlepiej obrabować bank, bo bazarki po prostu wchłaniają nasze funciki jak odkurzacz. Szybko odniosłem dwie siatki szalików do hotelu i powrót do pubu.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Mecz


Po godzinie 14 zebraliśmy się i ruszyliśmy na stadion napięcie rosło, przy wejściu E32 na trybunę East Stand ciągle niedowierzaliśmy, że to prawda. Jeszcze tylko kilkanaście stopni schodów do pokonania i naszym oczom ukazują się czerwone krzesełka ze Stredford End a następnie płyta boiska na Old Trafford. Stewardzi wskazali nam miejsca a my nadal byliśmy w ciężkim szoku przed nami roztaczał się widok Teatru Marzeń w, którym właśnie spełnialiśmy swoje marzenie. Stadion prezentuje się niesamowicie aczkolwiek boisko wygląda na dużo mniejsze niż w TV. Po zrobieniu kilkunastu zdjęć również z naszą flagą na rozgrzewkę wybiegły oba zespoły, pierwszy raz w życiu na żywo widzieliśmy naszych ulubieńców. Po rozgrzewce piłkarze zeszli do szatni aby za kilka minut powrócić już na ostateczne widowisko. Wychodząc z tunelu utworzyli „szpaler” dla Sir Alex`a Fergusona to w końcu on był główną postacią tego słonecznego popołudnia. SAF wkroczył na płytę boiska przy głośnym „standing ovation”, na środku dał małe przemówienie jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie z dyrektorem Davidem Gill`em i nastąpiło odsłonięcie napisu na trybunie North Stand, zamiast „Old Trafford Manchester” dumnie prezentuje się „Sir Alex Ferguson Stand”. Właśnie nazwiskiem naszego menadżera nazwano największą trybunę stadionu. Po tych uroczystościach rozpoczął się mecz, który jak wszyscy wiemy nie był najwyższych lotów podobnie jak doping na stadionie nawet Stredford End jakoś niemrawo dopingowało. Często zdarzało się, że grupa ok. 2000 kibiców Sunderlandu nas zagłuszała coś próbowaliśmy pośpiewać ale niestety na East siedzieliśmy z samymi „Januszami”. To pomimo tego, iż byliśmy na to przygotowani trochę nas rozczarowało może gdyby sam mecz był ciekawszy to śpiewy były by lepsze ale doświadczyć tego będzie nam dane kiedy indziej. Coś co najbardziej nas drażniło to wychodzenie 10 minut przed końcem meczu dla mnie jest to niedopuszczalne. Po meczu stadion w błyskawicznym tempie opustoszał, jeszcze kilka fotek i również kierowaliśmy się do wyjścia.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Patrice please!!!


Po wyjściu ze stadionu oczywiście nie mogłem sobie odpuścić zdobycia jakiegoś autografu więc w tym miejscu się rozdzieliliśmy z resztą grupy i z Moniką udaliśmy się tunelem monachijskim pod South Stand gdzie mieści się wyjście dla piłkarzy. Oczywiście widok był do przewidzenia ogromne zbiegowisko przy barierkach a my na samym końcu. Po 30 minutach czekania ze zwieszoną miną już chciałem iść bo zmarzłem ale Monika mi pocisnęła „…tak łatwo się poddajesz tyle o tym marzyłeś dalej damy radę…”. Kolejne 15 minut i w drzwiach zaczęli się pojawiać pierwsze „gwiazdy”. Ja stałem z aparatem a Monika powoli i z uporem „pchała” się do przodu jakoś ją bardziej tolerowali i ustępowali miejsca więc dałem jej program meczowy i koszulkę może uda się coś zdobyć, a ja zostałem trochę z tyłu i robiłem zdjęcia. Przeraźliwy krzyk i pisk głównie azjatów „łowców autografów” był aż śmieszny, słychać było tylko „please, please”. O`Shea, Chicharito, Nani, Vidić, Ferdynand byli na wyciągnięcie ręki ale niestety nie zdążyliśmy się „dopchać” do „pole position” lecz w chwili kiedy pojawił się David De Gea już mieliśmy odpowiednie miejsce i tak nowy bramkarz United złożył podpis na wspomnianym programie. Rooney wraz z Berbatowem bardzo szybko wsiedli do swoich samochodów i odjechali nie rozdając autografów. Na powietrzu pojawił się również Evra najbardziej wyluzowany ze wszystkich rozmawiając przez telefon komórkowy zmierzał w naszym kierunku. Wokół nas rozległo się „Patrice please!!!” zresztą sam tak zacząłem krzyczeć i tak Monika wystawiając rękę zdobyła kolejny autograf do kolekcji tym razem Evra podpisał się na mojej koszulce. Szybka podmiana na program i autograf trafił do kolekcji wraz z De Geą. Po kilku minutach ochroniarze poinformowali, że już nikogo nie ma i zebrali ogrodzenie a fani się rozeszli. Gorącym buziakiem podziękowałem Monice za jej starania i ruszyliśmy aby dołączyć do grupy. Wracając tunelem przy wyjściu dla oficjeli natrafiliśmy jeszcze na legendę United Garego Pallistera. Niestety pomimo tego, że stałem 20 cm od niego nie udało mi się zdobyć jego autografu bo akurat kończył składanie podpisów i uciekł.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Irlandczycy


Po szybkich zakupach w okolicznym Tesco poszliśmy na posiadówkę w hotelowej „poczekalni”. Cała grupa siedziała sobie i piwkowała wymieniając się spostrzeżeniami odnośnie meczu i naszego pobytu w MCR. Kilka stolików obok siedzieli Irlandczycy, którzy pili dość spore ilości Carlsbergów i co chwila śpiewali sobie chanty United, oczywiście nie mogliśmy być gorsi i się dołączyliśmy. Wtedy usłyszałem najlepszą przeróbkę przyśpiewki Eric`a, która idealnie oddawała zaistniałą sytuację: „…He's the leader of our DRINKING team…”. Niestety skończyło mi się już piwko, którym poczęstował mnie Seba więc szybki spacer po uzupełnienie zapasów i balanga dalej trwała. Irlandczycy byli dobrymi uczniami języka polskiego a ich nauczycielami byli Iago i Chmielu wiadomo czego ich uczyli :) nie będę tutaj przytaczał. Szczególnie Iago był dla nich gościnny i kilku napoił polską ognistą wodą, swoją drogą jestem ciekaw jak się czuli na drugi dzień bo za dobrze nie wyglądali. Część naszej ekipy postanowiła spędzić spokojniejsze chwile w hotelowym pokoju my zostaliśmy na dole bawiąc się w najlepsze. Po kilkunastu śmiesznych akcjach dobiła godzina 22 i ochrona prosiła nas abyśmy byli trochę ciszej. Nasi nowo poznani znajomi też już zaczęli się zbierać na miasto, my zostaliśmy jeszcze trochę porozmawialiśmy z ochroniarzem (fan City) i panią z ochrony (fanka Liverpoolu), co jeszcze bardziej nam uzmysłowiło, że tutaj każdy żyję piłką.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Nocny Koncert


Po zwinięciu się do pokojów postanowiliśmy jeszcze nie kończyć imprezy i z Sebą chcieliśmy iść na stację po piwka ale zatrzymał nas Iago w swoim pokoju i się zaczęło. Poczęstował nas pięknymi dużymi puszeczkami chociaż już byliśmy po sporej dawce %, ta wizyta nas zabiła do końca, przez dobre 2h urządziliśmy sobie koncert w hotelowym pokoju śpiewając wszystkie przyśpiewki jakie tylko przyszły nam do głowy. Wpadłem na pomysł żeby to nagrywać więc materiał, który powstał wspólnie stwierdziliśmy, że nie zobaczy światła dziennego. Wspomnieć tylko należy, że wyglądaliśmy jak przemieleni przez maszynkę a gdyby nie ściana to Valentine dawno leżał by na ziemi i tak dumnie wybijając ręką rytm przyśpiewek o swoje kolano. Po tym jak przyszła pani z ochrony, ku naszemu zdziwieniu wcale nie po to żeby nas uciszać rozeszliśmy się do pokojów bo czekała nas ciężka niedziela bez noclegu.

OT Tour


Niedzielny poranek nie należał do najlepszych obudziliśmy się na lekkim kacu i z potężnym bólem głowy, na szczęście zabrałem z Polski alka-prim i 2 tabletki rozpuszczone w kubeczku wystarczyły by postawić nas na nogi. Szybkie pakowanie i opuszczaliśmy nasz pokój. Bagaże odłożyliśmy w hotelowej przechowalni i do 22 mieliśmy je odebrać. Ruszyliśmy w stronę Old Trafford gdzie o 12:20 mieliśmy zarezerwowany Tour po stadionie. Przed samym zwiedzaniem poszliśmy do muzeum, które robi ogromne wrażenie. Świecące puchary, które przez lata gromadziły Czerwone Diabły aż biją po oczach. Koszulki legend wiszące w gablotach jak również sala pamięci Monachijskiej katastrofy gdzie przechowywane są oryginały starych gazet zapiera dech w piersiach. Nie sposób tego opisać słowami tam trzeba po prostu być. Naszym przewodnikiem był przesympatyczny Roy, ku naszemu zdziwieniu fan Spurs. Nasz podróż rozpoczęła się na największej trybunie North Stand dumnie teraz nazwaną „Sir Alex Ferguson Stand”. Stadion przy niedzielnym słoneczku prezentował się fantastycznie cisza i spokój zgoła inna niż podczas wczorajszego meczu. Na murawie rozstawione były urządzenia do naświetlania trawy, która wyglądała jak dywan. Zaskoczyło nas to kiedy przewodnik powiedział, że trawa jest już tutaj 7 lat! Od razu pomyślałem sobie o stadionie Lecha no comment. Następnym przystankiem East Stand gdzie wreszcie zobaczyliśmy zmieniony napis na trybunie SAF`a. Dalej monachijski zegar na zewnątrz stadionu i Munich Tunel pod South Stand. Kolejnym etapem były pomieszczenia w których przebywają piłkarze jak Players Lodge i to co najbardziej nas interesowało szatnia w której dumnie wisiały koszulki naszych gwiazd. Mała sesja fotograficzna w szatni i ruszyliśmy do tunelu przez, który wychodzą zawodnicy na płytę boiska. W tunelu, krótka informacja o postaciach znajdujących się na ścianie czyli John Henry Davies oraz James W. Gibson bez, których pewnie nie usłyszelibyśmy o Manchesterze United. Roy włączył audio z meczową atmosferą gdzie było słychać chóralne śpiewy kibiców. Ustawiliśmy się podobnie jak piłkarze i dumnie wkroczyliśmy na stadion. Oczywiście dostaliśmy bezwzględny zakaz dotykania i wchodzenia na trawę, na szczęście udało mi się znaleźć źdźbło trawki leżące ok. 10 cm od płyty boiska, które mogłem zabrać na pamiątkę. Rzut oka na Stredford End i dalej do najciekawszego punktu czyli ławki trenerskiej. Fotele Recaro oczywiście mega wygodne. Uśmiech, który towarzyszył nam podczas przesiadywania tam gdzie podczas meczu siedzą nasi idole był nie do opisania. Kolejna sesja i musieliśmy uciekać ponieważ szła kolejna grupa. Wyjście tunelem między ławkami, którego mury są jedyną pozostałością po przedwojennym OT. Powoli nasza podróż po Tetrze Marzeń dobiegała końca jeszcze pożegnalne video od Alex`a , podziękowania dla Roy`a i opuszczenie tour przez Megastore.

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Wieczorny spacer


Po zwiedzaniu poszliśmy do Bishopa na jedzonko. Fish & Chips i jakiś kurczak-burger wystarczyło na zaspokojenie naszego głodu. Tutaj Seba miał niezłą przygodę jak kelner wylał nam herbatę, która poleciała na jego spodnie na szczęście nic nie było widać. Po tym jak wszyscy się zebrali padła propozycja aby jechać do Trafford Center (największego centrum handlowego w UK). Z Moniką postanowiłem zostać przy OT bo był piękny zachód słońca i chciałem porobić sobie ostatnie zdjęcia. Umówiliśmy się o 22 w hotelu i ruszyliśmy na ostatni „obchód”. Widok stadionu o zachodzie słońca jest niesamowity. Udaliśmy się jeszcze na ostatnie zakupy do Tesco i dalej do hotelu poczekać na resztę grupy. Czas umilały nam rozmowy z Agatą (Polka, która pracowała na recepcji).


Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us


To już jest koniec


Po 22 wszyscy zebrali się w hotelu odebraliśmy bagaże i ruszyliśmy metro linkiem do centrum skąd mieliśmy Terravision do Liverpoolu. Na mieście była nerwowa atmosfera, że nie zdążyliśmy na ostatni autobus i wizja spędzenia czasu do 3:30 w samym sercu Mordoru gdzie czuliśmy się jakby śledziło nas „Oko Saurona” była przerażająca. Było ok. 23 wszyscy już zniechęceni chcieli iść na poczekalnię dworca autobusowego spędzić ostatnie godziny w MCR, aż tu nagle z za rogu ulicy wyłonił się nasz bus. Wybuch radości i szybkie zapakowanie się i ruszamy. Z okien po raz ostatni widzieliśmy ulice Manchesteru myślałem wtedy o słynnej piosence „…to już jest koniec…” ale co by nie mówić moje życiowe marzenie się spełniło rzekł bym: „The Mission Has Been Completed”.

Rumuny z PKP


Ok. 12 w nocy dotarliśmy na John Lennon Airport w L`pool gdzie musieliśmy koczować do 6:30 na wylot. Czas biegł bardzo wolno na pustym i spokojnym lotnisku wyglądaliśmy jak rumuny z dworca PKP dookoła torby i przenośne łóżka z krzeseł gdzie niektórzy postanowili się zdrzemnąć. My z Sebą z nudów chodziliśmy w tą i z powrotem praktycznie bez snu. Noc do najłatwiejszych nie należała zjedliśmy ostatnie tescowe parówki z sucharkami z Biedronki, które nam towarzyszyły od samego początku i zmęczeni lekko przysnęliśmy na krzesełkach. Powoli po 4 zaczynało się coś dziać więc oddaliśmy bagaż rejestrowalny i udaliśmy się na odprawę, która przebiegła szybko i bezproblemowo. W strefie wolnocłowej było jak w centrum handlowym kilkanaście sklepów gdzie moża było stracić ostatnie funciki. Pyszna kanapka z Subway`a i czekanie, aż pozwolą nam wejść do samolotu, naszego przedostatniego etapu wycieczki.


Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Witamy w Polsce


Po raz kolejny byłem podekscytowany lotem. Tym razem mieliśmy lecieć kiedy było jasno więc liczyłem na lepsze widoki niż w piątkową noc. Start przy wschodzącym słońcu i widok L`poolu jeszcze w półmroku był niesamowity niestety później było gorzej. Wzbiliśmy się w niebiosa i nad całą Europą były gęste chmury jak śnieżny puch i nic nie było widać (złoże reklamację do Ryanair liczyłem na lepsze widoki). Dopiero jak byliśmy już prawie nad Polską się przejaśniło chociaż trochę zrekompensowało mi to prawie 2 godziny śniegu. Lądowanie we Wrocławiu przebiegło bardzo sprawnie i udało mi się całe nagrać :). Teraz szybko z lotniska na autobus i na PKP w pociąg do Poznania.


Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us


The End


Na dworcu, który jest cały w remoncie szybki zakup biletów i na ostatnią chwilę do pociągu. Poznańska Wiara MU w składzie Maniek, Monika, Valentine, Magda i Iago była już tak wyniszczona ciężką podróżą i nieprzespaną nocą, że gadaliśmy same głupoty. Dotarliśmy do Poznania ok. 15 z 30 minutowym opóźnieniem jeżeli chodzi o PKP w sumie nic dziwnego. Nasz Trip życia dobiegł końca wszyscy myśleliśmy tylko o tym aby wskoczyć pod prysznic i do wyrka ale było warto bo w końcu czego się nie robi dla UNITED?

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us Image Hosted by ImageShack.us




Poznańska Wiara MU & MUSC Poland On Tour






Dodane przez oomaniekoo dnia listopad 20 2011 13:40:367 Komentarzy ˇ 4225 Czytań - Drukuj
Komentarze
valentine83 dnia listopad 20 2011 14:31:08
Brawo Maniek swietna recenzja wyjazdu. smiley
oomaniekoo dnia listopad 20 2011 14:35:45
Jeszcze nie skonczona poczekaj az wrzuce wszystkie zdjeciq smiley
iago dnia listopad 21 2011 17:59:11
zajebista sprawa, dziekówa ze mogłem powrocic tam jeszcze raz
Leg1oN dnia listopad 22 2011 17:36:41
Super recenzja. Mam nadzieje że też się załapie na takową MUSCową wyprawe.. czekam na resztę zdjęć..
moonman19 dnia listopad 22 2011 18:59:21
dokładnie to samo przeżyłem w lutym, tylko ze wtedy jeszcze pod stadionem liverpoolu palili koszulki i szaliki Torresa smiley
Caveman dnia listopad 22 2011 20:15:25
no cóż wspominałem wam że to co zobaczycie na ulicach Manchesteru zapamiętacie do końca życia, gratuluje autografów (może Maniek jak byś wyszedł 10 min wcześniej byś miał lepsze miejsce ? ) teraz czas jechać na szlagier smiley
oomaniekoo dnia listopad 23 2011 00:22:05
jebać szlagier teraz czas na wyjazd z Red Army!! smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
PWMU na Facebook`u
Dołącz do nas!!!

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Polecamy!!!
DevilPage.pl - diabelski serwis Manchesteru United

Manchester United

Manchester United

Manchester United

Manchester United

MUSC.PL - Stowarzyszenie Kibiców Manchester United

Premier League

Historical Football Kits

Premiership, Liga angielska, angielska piłka

Premier League

Największa kolekcja video o Manchesterze United

Mecze Manchesteru United w internecie
POZNAŃSKA WIARA MANCHESTERU UNITED by MANIEK


Powered by v6.01.6 © 2003-2005 | Red Dawn by:

331273 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie